Top10 Dram Japońskich

O dziwo nie zajęło mi wiele czasu wybranie dziesięciu dram, które najbardziej uwielbiam. Nawet nie wiem dlaczego, po prostu zerkałam na obejrzane tytuły i miałam „o, to, i to, i to”. Trochę ciężej było je ułożyć od jednego do dziesięciu, tym bardziej że po drodze okazało się, że ominęłam na liście niektóre tytuły… ale udało się. Nie będę rozpisywać się odnośnie fabuł, bardziej o samych aspektach, które mnie urzekły. I patrząc na tę listę, uznałam, że po części są to produkcje, które poruszyły we mnie jakieś nieznane mi dotąd struny emocjonalne, jakkolwiek to górnolotnie nie brzmi. Albo takie, które uważam za majstersztyki.

tdno

Kiedyś już robiłam taki ranking, więc na niego spojrzałam, i… no, trochę się zmieniło. xD Ale na tyle tytułów, ile obejrzałam… Nie mam pojęcia ile, bo niestety mdl, na którym wszystko było jasne, zamknął się, ale sądzę, że około 150? Pewnie przesadziłam, ale ponad setkę na bank. Tak czy inaczej było z czego wybierać i pokrywa się… jeden tytuł, a raczej nawet się nie pokrywa, co zwyczajnie na tej liście jest. Jednak tamta topka została stworzona dziesięć lat temu… więc chyba pora na mały uptade?

Zacznijmy jednak od wyróżnień, czyli dram, które bardzo lubię, jednak cóż, trochę nie miały szans z pierwszą dziesiątką. Jednak to nadal dramy, które wszystkim bym gorąco poleciła, więc zachęcam do oglądania, jeśli jeszcze jakiejś ktoś nie widział. ^^

Wyróżnienia (kolejność alfabetyczna):

37-sai de Isha ni Natta Boku ~Kenshui Junjo Monogatari~

Ashita no Kita Yoshio

Buzzer Beat

Don Quixote

Hanzawa Naoki

In Hand

Joker: Yurusarezaru Sousakan

Karamazofu no Kyoudai

Natsuko Kira

Last Money ~Ai no Nedan~

Maou

MR. BRAIN

Orthros no Inu

Risou no Musuko

Seija no Koushin

Suitei Yuza

Todome no Kiss

Zeni Geba

Są tutaj zarówno romanse (szok!), jak i komedie, aczkolwiek przeważają zdecydowanie suspense, dramaty czy kryminały. Cóż, ewidentnie widać, w czym gustuję. :P Jednak przejdźmy do dziesiątki, którą mogłabym oglądać w nieskończoność, ale pewnie do niektórych tytułów i tak nie wrócę, żeby nie wpaść w dołek emocjonalny.

10. Nagareboshi

shootingstarJapończycy (zresztą Koreańczycy również) mają tendencję do robienia komedii i przejścia z niej do wyciskacza łez. Tutaj mamy dramat, po prostu. Powiem więcej – melodramat. Od początku jest przytłaczająco, główna bohaterka ma co najmniej ciężko w życiu… Przyznam, że to jedna z najsmutniejszych dram, jakie widziałam. Tu nawet nie chodzi o wydarzenia, a atmosferę, o to, co przeszli bohaterowie, z czym muszą się borykać, by w ogóle iść naprzód. Poza tym z tego co pamiętam, bardzo podobały mi się ujęcia oraz muzyka. Ogólnie polecam, jeżeli ktoś chciałby popłakać, ewidentnie się da. Pominę już cudowne aktorstwo, doprawdy, jedno z w ogóle lepszych, jakie w japońskich dramach widziałam.

 

9. Algernon ni Hanataba O

kwiatyJeżeli przy Nagareboshi można posmutnieć… to tutaj już w ogóle. Od początku wiadomo, że wszystko, co tu się dzieje, nie skończy się dobrze. Kibicuje się bohaterowi, ale z tyłu głowy rozbrzmiewa głosik, że happy endu nie będzie… Ta historia po prostu bardzo porusza i pokazuje, że szczęście nie trwa wiecznie, ba, że życie to nie bajka, tylko horror codzienności, i że większość życzeń nigdy się nie spełni. Drama wywołuje dyskomfort emocjonalny, przynajmniej wywołała u mnie. Poza tym uwielbiam Kuriyamę i Yamashitę, kochałam tę parę, ale co z tego… Niedługo zabieram się za książkę, może nie wypłaczę oczu.

 

8. Mr. Hiiragi’s Homeroom

hiiragiTo jest suspense! Od pierwszego odcinka siedziałam jak na szpilkach… a wszystko działo się tak naprawdę w jednej klasie od początku do końca. Pomijam koncert aktorski Sudy, ten facet to jest diament… I to ten przykład produkcji, gdzie nie wyszłaby tak dobrze, gdyby ktoś inny zagrał tę postać, czuję to. Poza tym zawsze mi się wydaje, że jeżeli chodzi o uczniów w tego typu produkcjach, to biorą byle kogo, byle zgadzała się liczba, a tutaj miałam to miłe poczucie, że ci ludzie grają, a nie są statystami. Plottwist za plottwistem sprawiał, że otwierałam usta z wrażenia, fabuła jest niesamowita. Mogłabym trochę się przyczepić do finału, ale nie zrobię tego. Poza tym ta drama w tak fantastyczny sposób pokazuje, jaki wpływ na życie ma umieszczona w internecie plotka; plotka, która może naprawdę wyrządzić wiele złego. Zdecydowanie ta drama ma ton moralizatorski, albo raczej każe zastanowić się, czy czasem warto kłamać. Co prawda starszym widzom raczej jest taka lekcja zbędna (przynajmniej być powinna), ale sądzę, że to naprawdę dobra drama dla młodych ludzi w wieku licealnym.

 

7. Mahoro Ekimae Bangaichi

mahiriTo jedna z trochę tych surrealistycznych dram, które pod osłoną absurdu niosą ze sobą znacznie, znacznie więcej. Jest to jedna z nielicznych komedii japońskich, które moim zdaniem, świetnie balansuje humorem, nie przeginając w żadną ze stron, co się jednak w japońskich serialach rzadko zdarza. Nie brakuje wzruszeń, nie brakuje akcji, ale będę bardzo szczera – niezależnie od tego, jak ta drama jest ciekawa i interesująco skonstruowana, to duet Matsudy i Eity do tej pory (po siedmiu latach) uważam za cud japońskiej kinematografii. To jest chemia! Oni się uwielbiają. To widać. Chyba że są aż tak wybitnymi aktorami, to znaczy są, ale czy da się aż tak? Oglądanie ich razem to przeniesienie się do innej krainy, są przecudowni. Stworzyli w dramie coś, czego chyba wcześniej ani do później nie widziałam. Coś pięknego.

 

6. Orange Days

pomaranczowePomijam koncert aktorski, bo tutaj chyba wszyscy wspięli się na wyżyny umiejętności… ale ta historia jest tak magiczna, a jednocześnie tak zwyczajna, że nie bardzo wiem, co mam o niej napisać. To trzeba obejrzeć, albo raczej… posłuchać. Bardzo wzruszająca opowieść i bardzo o tym, jak młodym ludziom czasem ciężko jest na starcie bez względu na okoliczności. Myślę, że żadna drama z tej listy nie jest tak subtelna i zaczarowana jak Orange Days. Uważam, że tytuł ten każe zastanowić się nad życiem, stawia trochę pytań o to, czy na pewno jest tak, jak chcieliśmy, by było. Czy idziemy w dobrym kierunku. Czy tak to wszystko powinno wyglądać. To jest właśnie ta drama, która trochę pozmieniała w mojej głowie, chyba na lepsze (mam nadzieję). Poza tym od obejrzenia uwielbiam skrzypce, po prostu uwielbiam.

 

5. Kazoku Game

kzkuŚmiało mogę uznać już na wstępie, że jeżeli chodzi o zawiłości fabularne, plottwisty, intrygę i szok, to ta drama wygrywa wszystko. Nigdy czegoś takiego nie widziałam ani wcześniej, ani do tej pory. To, co stało się w tej dramie, to coś nie z tego świata. Trzeba już naprawdę mieć łeb, by coś takiego wymyślić, co więcej – coś takiego, by nadal miało sens, logikę i brak większych wpadek! Ogromny szacunek dla twórców. Takich thrillerów psychologicznych z Japonii chcę więcej! Dla mnie ta drama jest pod względem psychologicznym genialna. Ale Sakurai Sho… co ten człowiek tutaj zrobił… Chyba jedna z najlepszych ról Johnnysa, gdziekolwiek i kiedykolwiek, a przynajmniej w tych produkcjach, które widziałam. Chapeau bas dla Sho, naprawdę, bo to czyste złoto.

 

4. Yorozu Uranaidokoro Onmyoya e Yokoso

yrzuonmoyaJak już wcześniej wspomniałam o grze aktorskiej Johnnysów – to kolejna z nich. Nishikido uważam za kolejny diament, i szczerze, nie miał tutaj takiego pola do popisu jak Sakurai, to zupełnie inny rodzaj roli, a mimo to zapadł mi w pamięć. Cała drama miała w sobie coś magicznego, prawie jak Orange Days. Pomijam, że jak na komedię (dla mnie detektywistyczną), to fabuła była naprawdę interesująca oraz zaskakująca. Rozwój bohaterów tutaj jest czymś pięknym. Poza tym cóż, kocham tę dramę z jeszcze innych pobudek niźli to, co napisałam – po prostu jest dla mnie dość ważna. Całkiem sporo łez uroniłam podczas seansu.

 

3. Dele

3dlOgólnie Orange Days oglądałam dawno temu i wtedy przez tę dramę przeżywałam kryzys egzystencjalny. Jednak to daleka przeszłość. I szczerze? Nie sądziłam, by jakakolwiek inna drama (nie licząc dwóch pierwszych czy wymienionej już produkcji) mogła mną jeszcze tak poruszyć. A jednak stało się. Te historie… W sumie jak zwykle trochę nieprawdopodobne, ale tak utkane, że człowiek w nie wierzył. Dele stoi na barkach Yamady oraz Sudy – to trochę jak w przypadku Mr. Hiiragi’s Homeroom, gdyby ten duet zagrali inni aktorzy, to odnoszę wrażenie, że nie byłoby tego wydźwięku. Dwie perły w jednej dramie… wow. Zresztą, wydaje mi się, że ta drama odzwierciedla trochę prawdziwe życie dość metaforycznie – co by się nie działo, i tak nie skończy się to po naszej myśli. Możemy się starać, ale to wszystko na nic. Nie, to zdecydowanie nie jest radosna drama, wręcz przeciwnie… I to nie, że jest smutna, ale czegoś tak dobijającego to chyba nigdy nie widziałam…

 

2. Hagetaka: Road to Rebirth

2.hgtkW wielkim skrócie – drama jest o pieniądzach. Tu główną rolę grają pieniądze. Pokazują, jak wpływają na życie. Myślę, że to jest tu najważniejsze. Jednak fabuła i postaci… To jest jakiś kosmos w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jeżeli Nagareboshi miało świetnych aktorów, to Hagetaka jest absolutnie wybitna. Omori Nao – kolejny szlachetny kamień. Tę dramę widziałam wieki temu, ale emocje na jego twarzy pamiętam zacznie lepiej niż fabułę. Jednak wrażenie, jakie po sobie pozostawiła ta drama… To jest coś, czego szukam w dramach do dziś. I cóż, nie znalazłam. Ponadto to jeden z tych ważnych tytułów, których nie zapomnę.

 

1. Code blue 1-3

1cbTutaj nawet nie ma co pisać. To jest dopiero drama, która zmusiła mnie do zastanawiania się na życiem. Chyba nigdy nie wylałam tulu łez, co przy tym tytule. Jestem dość świadoma, że zapewne znajdują się tu błędy fabularne czy medyczne, ale dla mnie to po jeden z najlepszych seriali w ogóle, jakie kiedykolwiek widziałam, i nie piszę jedynie o Azji. Nie istnieją żadni inni bohaterowie jakiejkolwiek dramy, z którymi tak bym się zżyła. Moja radość po ogłoszeniu trzeciego sezonu po latach… nie do opisania. Do tej pory nie obejrzałam ostatniego filmu, wiedząc, że teraz to już naprawdę koniec. Chyba że?… Kocham tę dramę całym sercem, z całym dobytkiem dobrym i złym. To trochę jak mój ulubiony film – wątpię, by cokolwiek zbiło ten tytuł z pierwszego miejsca…

4 komentarze do “Top10 Dram Japońskich

  1. Z wyróżnionymi to pocisnęłaś xD

    10. Dobra drama to trzeba przyznać, co do aktorstwa się zgadzam – świetne, klimat zresztą też bardzo dobrze stworzony. Choć dla mnie nie jest to najsmutniejsza drama. Za to zdecydowanie się jej na tej liście spodziewałam xD
    9. Tego tytułu też się spodziewałam xD Yamapi i Kuriyama do zaskakująco ładna para :D No i zakończenie totalnie inne powinno być, to jest ta drama gdzie chciałabym happy end…
    8. Za to będę się musiała kiedyś zabrać xD
    7. Eita i Matsuda to love <3 dwa bezdomki xDD
    6. Za to się od lat zabieram, ciekawe kiedy mi się w końcu to uda xD
    5. Mocna drama, ale przede wszystkim genialna rola Sho :D
    4. tego to się nie spodziewałam na tej liście, lol xD osobiście kocham za Ryo i Chinena <3
    3 i 2. nie wypowiem się, nie widziałam, ale wszystko przede mną xD
    1. Niczego innego prawdę mówiąc się tu nie spodziewałam xD Kod musiał się tutaj znaleźć, świetna drama :D

    Przyznam, że byłam pewna, że dasz na listę Risou no Musuko, tego mi tu jakoś zabrakło xD

  2. Z twojej TOP10 widziałam tylko dwie pozycje: Algernon ni Hanataba O oraz Code Blue. Może to dlatego, że lubię Yamapiego.
    Kiedy 6 lat temu zaczynałam przygodę z dramami, oglądałam wyłącznie japońskie [ok. 80], ale z racji tego, że coraz mniej osób je tłumaczy, przerzuciłam się na koreańskie. Nadal jednak mam takie, które chętnie obejrzałabym po raz kolejny: Ouroboros [uwielbiam Oguregio], Bloody Monday, Tokyo Bandwagon, Saikou no Jinsei no Owarikata – Ending Planner, Pride, Naze Shoujo wa Kioku wo Ushinawanakereba Naranakatta no ka?
    Nie znoszę tylko komedii japońskich, bo ich poczucie humoru jest z innej planety.

    • Szczerze, ja kocham komedie japońskie, totalnie moje klimaty, ale nigdy nikomu bym nie poleciła, bo doskonale wiem, jak można je odbierać, zresztą tak samo jak japońskie filmy spod znaku wtf, więc Cię rozumiem.
      Ouroboros super, Bloody Monday miałam bardzo polecane, ale teraz oglądam Byakuyako, więc musi poczekać; Tokyo Badnwagon bardzo mi się podobało, Ending Planner planuję, reszty nie widziałam.

      Dzięki za komentarz. :D

  3. Pride to trochę starawy projekt z Kimurą Takuya o hokeju, robiły to lizardy.
    Naze Shoujo wa Kioku wo Ushinawanakereba Naranakatta no ka – to film z Yamashitą i jest na forum Baka – to bardzo dobra produkcja. I gra tam Asari Yosuke z Code Blue.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s