h1

Make dreams come true.

Październik 25, 2011

***

Gdyby wiedział…

Siedział na oknie, patrząc w dal. Nie widział za wiele, a właściwie nic nie widział, oprócz kropel deszczu, które cicho uderzały o szybę. Do tego dochodziła mgła, która całkiem uniemożliwiła mu podziwianie świata zewnętrznego. Dlatego też skupił się na deszczu, który tworzył na szybie mozaiki, które co chwila zmieniały kształt, gdy kropla, jedna za drugą, spływały w dół…

Było cicho, tak niesamowicie cicho. Słychać było tykanie zegara, deszcz, tupanie i samotność. Słychać było rutynę dnia codziennego, która na tle ciszy, brzmiała dość głośno. A nawet bardzo głośno, nie licząc tej złości i jednego, jedynego zdania, które od zawsze sobie powtarzał „Make dreams come true”.

Miał dziś nagranie, jakiś wywiad i nie wiadomo co jeszcze. To znaczy miał mieć, ponieważ ostatecznie wybrał swoje sterylne cztery ściany. Czystość, biel i nowoczesny minimalizm. Tutaj czuł się najlepiej, chociaż niektórzy z śmiali się, że to miejsce nadaje się na mieszkanie dla wariata. I coś w tym było, w końcu jestem wariatem – przyznawał w duchu.

Myślał o pozorach. A właściwie o grze pozorów. Tak, było świetnie, idealnie, miał wszystko, łącznie ze sportowym autem i kontraktem. I nie, nie było dobrze. Nie chodziło o to, że nie miał dziewczyny. Nie chodziło o to, że wszystko i wszystkich miał gdzieś. Chodziło o to, że żałował. Żałował zbyt wiele, za bardzo, za mocno.

Najbardziej nie lubił się uśmiechać. Bo sam nie wiedział, kiedy się uśmiecha, a kiedy udaje. Zakładał, że uśmiecha się tylko wtedy, jak jest sam, bo tylko wtedy nie musiał udawać. Ale to, co się pokazywało innym, to była maska. Po prostu maska i nic więcej. Ale kogo to obchodziło, skoro już nawet on o to nie dbał…

Ach, ten świat show biznesu – myślał kiedyś. Kolorowe światła, błysk aparatów, pytania, prośba o autograf, wywiady, mnóstwo ludzi, świetna zabawa, imprezy, beztroskość. Ach, ten świat show biznesu – myślał teraz. Te zakłamane twarze, o jedno za dużo wypowiedziane słowo, przepych, zabijanie się o bycie kimś i te najbardziej irytujące uczucie tego, że coś w pewnym miejscu poszło nie tak… Tylko co?

Wiedział, co to znaczy ciężka praca. Jednak rodzice uczyli go, że ciężka praca pomoże mu osiągnąć cel. Ale to chyba nieprawda. Bo jego celem nie były te puste cztery ściany, które aż krzyczały, żeby je rozwalić. To nie było to. To było coś innego… Marzenia.

Każdy marzy. On też marzył. Dlatego ciężko pracował. Dlatego dawał z siebie wszystko. Dlatego czasem ranił innych, żeby nie stracić tego, co już miał. Dlatego sam się katował. Dlatego chciał być szczęśliwy. Dlatego.

Dlatego nie czuł pasji. Nie czuł ekscytacji, ani nawet zdenerwowania. Nie obchodziło go nic, oprócz tego, że znów ktoś coś o nim niedługo napisze. Oprócz tego, że będzie musiał siedzieć u fryzjera i marnować swój cenny czas, który mógłby poświęcić na przykład na wpatrywaniu się w deszcz. To go uspokajało. I nie czuł wtedy takiej samotności, bo miał wrażenie, że w jego serce wlewają się te zimne krople, które potrzebowały schronienia, żeby się ogrzać i tam zamieszkać. Czuł tak za każdym razem, kiedy robiło się pochmurnie.

Czuł też, że pewne marzenia się spełniać nie powinny. Że czasem spełnianie marzeń może być zbyt niebezpieczne… Bo w pewnym momencie marzenie przestaje być marzeniem, staje się obowiązkiem, który więzi i nie, wcale nie sprawia radości.

Make dreams come true…

Gdyby wiedział. Gdyby tylko Kame wiedział…

2 uwag

  1. Wooo… Nieźle. Skąd taki w ogóle pomysł na opowiadanie ci przyszedł? Nie no fajny xD Tylko ten opis tej pogody taki przygnębiający, w sumie u mnie też pada ;/
    Smutne to opko, Kame by żałował swoich marzeń i celów? Hmmm… będę się teraz nad tym głowić xD.
    Życzę dalszej weny do tworzenia takich opowiadań ;p.


  2. Kompletnie nie wiem co było motywem Twoim motywem napisania tego opowiadania. Nie chodzi o samą w sobie notkę, tylko emocje w niej drzemiące. Odrzucam więc powód, którego nie znam, a wraz z nim wiele wiele myśli, które krążą wokół tytułu i zaczynam czytać słowa. A kiedy kończę czytać, wiem to, że jutro wciąż będę myśleć o Twojej notcę ;)



Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.